„Nie jestem muzykiem – a codziennie prowadzę zajęcia muzyczne”
Kiedyś myślałam, że żeby uczyć dzieci muzyki, trzeba mieć dyplom, słuch absolutny i skrzypce pod pachą.
Dziś wiem, że wystarczy głos, który czasem drży, rytm w rękach i serce otwarte na dźwięki.
Bo muzyka w przedszkolu to nie koncert. To spotkanie. Z rytmem, z ciszą, z emocją.
I nie trzeba być muzykiem, żeby dzieci pokochały muzykę.
Zaczęło się od poranka
Pierwszy raz zauważyłam, że muzyka robi coś więcej niż „uczy”, kiedy przywitałam dzieci prostą piosenką:
🎶 „Dzień dobry, dzień dobry, jak się dzisiaj masz?”
Tego dnia było mniej płaczu przy rozstaniu. Więcej uśmiechów. Mniej napięcia.
Tylko tyle – i aż tyle.
Od tamtej pory wiem, że muzyka potrafi zmienić atmosferę w sali szybciej niż jakiekolwiek słowa. I że można ją wplatać między mycie rąk a zakładanie butów. Nie trzeba pianina ani mikrofonu. Trzeba tylko… być blisko dziecka.
Co robimy na zajęciach muzycznych, mimo że nie jesteśmy „muzykami”?
🎵 Śpiewamy. Codziennie. Nieidealnie, ale z entuzjazmem.
🎵 Wymyślamy własne piosenki – o śniadaniu, o wietrze za oknem, o brudnych rękach.
🎵 Gramy na wszystkim: bębenkach, pokrywkach, patyczkach i... brzuchach!
🎵 Tworzymy „muzyczne obrazy” – dzieci ilustrują dźwiękami to, co słyszą.
🎵 Opowiadamy historie z dźwiękiem – ciii... słyszycie ten deszcz? A teraz burza! A teraz... stukanie krasnoludków!
I najważniejsze:
Zostawiamy dzieciom przestrzeń na ich własną muzykę.
Bo dziecięcy głos to nie narzędzie. To wyraz emocji, potrzeba komunikacji, sposób na opowiedzenie siebie światu.
A co z fałszowaniem?
Pytacie czasem:
„Ale ja nie mam słuchu, co jeśli fałszuję?”
Odpowiadam bez wahania: To nie ma znaczenia.
Dla dzieci liczy się intencja, rytuał, wspólnota. One nie oceniają. One chłoną.
Poza tym – dzieci, które codziennie śpiewają, same wyrównują intonację z czasem.
Muzyka to nie konkurs. To język emocji. I tego uczymy – nie tylko nut, ale słuchania siebie nawzajem.
Muzyka to narzędzie do...
…poznania siebie.
…rozładowania napięcia.
…budowania więzi.
…ćwiczenia koncentracji i pamięci.
…budzenia uważności i ekspresji.
To wszystko dzieje się przy okazji, kiedy dziecko:
– maszeruje do rytmu,
– śpiewa o tym, że boli go brzuszek,
– kląska jak konik,
– klaszcze w rytm własnego imienia.
Autor:
Marta Bukat
Dyrektor Przedszkola Muzyczno-Językowego Wesołe Nutki Z wykształcenia pedagog, z doświadczenia mama, z pasji edukatorka i nieustanna obserwatorka dziecięcego świata
Kategoria: Muzyka
Nie jestem muzykiem.
Ale codziennie jestem dyrygentką dziecięcych emocji, pomysłów i energii.
A jeśli trzeba – to też ich chórem, beatboxem i tamburynem.
W naszym przedszkolu muzyka to nie dodatkowe zajęcia – to tło codzienności.
I każdy, absolutnie każdy nauczyciel może ją tworzyć. Z głosem, który drży. Z sercem, które słyszy.
Bo dzieci nie potrzebują perfekcyjnego śpiewu.
Potrzebują człowieka, który chce z nimi śpiewać.